Mielone

Do zrobienia mielonych w wersji “po mojemu” będziemy potrzebować:40 dag wieprzowego karczku, 20 dag wołowiny (mogą być gulaszowe okrawki), 2 całe jajka i jedno żółtko, 2-3 łyżki śmietany 30%, 5 łyżek bułki tartej, sól, ½ łyżeczki wegety (albo czegoś w tym stylu), pieprzu, ostrej papryki w proszku i szczypty imbiru.

Mięso mielimy, niestety od pewnego czasu muszę to robić ręcznie,

ponieważ elektryczne urządzenie “ślag trefił”, lekko mieszamy,dodajemy jajka, śmietanę, przyprawiamy do smaku i wyrabiamy.

Dokładamy tartą bułkę i dokładnie wyrabiamy (ręką) na jednolitą masę.

Teraz trzeba odstawić mięso na mniej więcej pół godziny.


W tym czasie zazwyczaj przygotowuje całą resztę, czyli ziemniaki (najczęściej frytki) i jakiś dodatek, latem surówkę z pomidorów lub mizerię, zimą surówkę z kiszonej kapusty, albo kiszoną kapustę na ciepło: gotowaną, zasmażaną lub duszoną (najczęściej na maśle).
Kiedy masa mięsna “dojrzeje”, mokrymi dłońmi (mięso się tak nie przykleja), formuje kotleciki (chociaż najczęściej robią to moje córki, mnie nie udaje się zrobić takich zgrabnych)

i smażę je partiami na dosyć mocno rozgrzanym smalcu. Moja uwaga: wiem, że dzisiaj smalec wyrugowały różnego autoramentu tłuszcze bez cholesterolowe, ale najlepiej wszelakie mięsa (nie tylko mielone) smaży się na smalcu. Wytrzymuje dosyć wysokie temperatury, nie śmierdzi chemią, a mięso ma śliczną brązową skórkę, ale to tylko moje skromne (amatorskie) zdanie.

Podobne wpisy

Tagi:

Artur

Naczelny administrator i właściciel całego bałaganu.