Kulinarni.info.pl

Rodzinny blog kulinarny

Talerz zupy.

Szaro, smutno i nijako się zrobiło dookoła. Dni coraz krótsze, samopoczucie pod psem (dół za dołem i dołem pogania), a na dodatek drugi dzień leje. Nic tylko skoczyć do sklepu, kupić flaszkę i urżnąć się w trupa, na dokładkę na smutno. Fest optymistyczne perspektywy, nie ma co. W takich momentach są dwie rzeczy trzymające mnie […]

Kopytka

Kopytka… Hmm. Potrawa, którą można zastosować do wszystkiego, bo jak dodać trochu cukru i śmietany to mamy deser. Jak je delikatnie przesmażyć w towarzystwie skwareczek i cebulki to mamy kolację (albo śniadanie), a jak je polać sosikiem i podać do duszonego mięsiwka z obowiązkową modrą kapustką to mamy ekskluzywne (no prawie że) drugie danie. Znaczy […]

Kopytka

Kopytka

Kopytka… Hmm. Potrawa, którą można zastosować do wszystkiego, bo jak dodać trochu cukru i śmietany to mamy deser. Jak je delikatnie przesmażyć w towarzystwie skwareczek i cebulki to mamy kolację (albo śniadanie), a jak je polać sosikiem i podać do duszonego mięsiwka z obowiązkową modrą kapustką to mamy ekskluzywne (no prawie że) drugie danie. Znaczy rzecz ze wszech miar uniwersalna. Żeby jeszcze przy niej tyle roboty nie było 😉
Zdjęcie autorstwa kolegi MAX’a (u Niego to się nazywa szagówki).

Kartofelkraut – ziemniaki z kapustą – mozgoł

Nigdy tego nie robiłem, chyba przez brak odwagi do takich eksperymentów, ale w czytaniu smakuje, dlatego tu jest. Drugą stroną medalu jest sąsiedztwo Śląska przez miedzę (pomimo tego żem z Galicji) i sporych kulinarnych naleciałości, które uważałem za „swoje”, a później się okazało, że to przejęte od sąsiadów. jakby nie popatrzył to (pomimo żem cesarok) bliżej mi do śląska niż do Galicji (kilometrowo oczywiście).

Boczek a'la Orly

Boczek a’la Orly

Miałem kiedyś (miałem bo się rozsypała) książkę z przepisami „mięsnymi” i ta receptura właśnie stamtąd pochodzi. Pierwszy raz podszedłem do tego zgodnie z zapisem, ale jakoś mi te rodzynki nie pasowały. Nie było złe, ale siakieś takie… Drugie podejście – rodzynki wywalamy, wino też (w domu nie było, a do sklepu mi się lecieć nie chciało), zamiast wina odrobina (tak pół szklanki) słodkiej śmietanki i pół łyżeczki ostrej papryki. Mnie smakowało, kilu znajomym facetom też, babeczki jakoś się zawsze krzywiły.
Poniżej przepis oryginalny.

Karkówka z rusztu

No może nie tak dokładnie z przepisem, ale prawie że… Wyjątkiem był sok z cytryny, który jakoś tak mi nie pasował w ogólnym smaku i jako zamiennika użyłem sosu sojowego wymieszanego z posiekanym czosnkiem i łyżką oliwy z oliwek. Niby nie to samo, ale jakoś mi bardziej podeszło.

Domowy smalec (Szmalczyk)

Każdy region ma swój szmalczyk (najlepszy jak do tej pory jadłem w Zakopanem) i każdy region, bo każda gospodyni ma swoją tajemną recepturę na tenże szmalczyk. Osobiście robię z samej słoniny, najczęściej pokrojony w drobną kostkę (jak mi się nie chce to mielę na grubym sicie) i bez żadnych dodatków. Przepis znaleziony w przepastnych czeluściach […]

Kapusta z grochem

Przepis poniżej jest zerżnięty z książki. Ja (z lenistwa) robię to z grochu łuskanego bo po pierwsze nie trzeba przecierać (sam się rozpada), a po drugie nie trzeba moczyć. Rzecz rewelacyjna w smaku, ale potem… No cóż nie polecam jedzenia owej potrawy przed snem.

Ziemniaki z rusztu

Grillowych eksperymentów ciąg dalszy. Po pieczarkach przyszedł czas na ziemniaki. Podszedłem do tego lekko sceptycznie, bo pamiętam smak ziemniaków pieczonych w popiele (nie powiem, złe nie były, ale strasznie człek upaprany chodził), a tu niespodziajka. Gotowe, podane w towarzystwie ziołowego masełka (czosnkowe było) były całkiem sympatycznym dodatkiem do karkóweczki.

Pieczarki z grilla

Pieczarki z grilla

Przepis zapożyczony z książeczki o potrawach z grilla (wydawnictwo Pruszyński), ale że jakoś mi nie bardzo pasowała ta miseczka, kapelusze wylądowały na tacce i kiedy się już lekko podpiekły (oczywiście smarowane z wierzchu masełkiem) zostały odwrócone i zalane wyżej wymienionym. Nie wiem jak smakowały te z przepisu, ale te nasze były wyborne.