Makaron żytni

Makaron z mąki żytniej

Miały być śledzie w pomidorach, ale jakoś tak wyszło, że zrobił się żytni makaron. Wszystko przez Koleżankę Małżonkę i jej niejedzenie pszennych wyrobów. Rozumiem, dieta jest dietą i nie ma, że boli, odstępstw nie tolerujemy.

Spaghetti carbonara

Spaghetti carbonara

Skąd się wziął ten przepis, to nawet najstarsi górale nie wiedzą, a poważnie – pochodzi z Włoch, jak znakomita większość receptur na makarony. Ponoć była to potrawa węglarzy, acz znalazłem również, iż wymyślili to włoscy żołnierze w czasie II wojny światowej. Jak zwał, tak zwał, makaronik jest pyszny, sycący i okrutnie nie dietetyczny. To jest […]

racuchy

Racuchy

Kiedyś jadałem takie zrobione przez Babcię, na “swojskim” kwaśnym mleku i z jabłkami z ogródka. Te też były dobre, ale jakoś smak inny.

Pierogi z serem

Pierogi z serem

Niby taki nic, a jakie dobre. Osobiście zrobić nie umiem (w każdym razie nie próbowałem), ale od czego kowal ma szczypce 😉 Danie popisowe Koleżanki Małżonki. Nie ukrywam, że wolę z mięsem i grzybami, względnie z kapustą i grzybami, ale tymi z serowym nadzieniem też nie pogardzę.
Swoją drogą nadziewalność tego ciasta ogranicza tylko i wyłącznie wyobraźnia nadziewającego.

Buchty wielkopolskie

Buchty wielkopolskie

U nas w Małopolsce to się nazywa parowe, w Wielkopolsce buchty, a jeszcze gdzieś kluchy na łachu. Jak zwał tak zwał dobre toto jest niezmiernie, a podawać można i na słodko i na słono. Wersja poniżej jest na słono, nasze podaje się na słodko polane sosem malinowym lub jagodowym, albo (Babcia takie robiła) nadziane powidłami śliwkowymi.
Żeby nie było niedomówień, przepis z książki, zdjęcie MAX (Wielkopolanin).

Kluski grysikowe

Kluski grysikowe

Coś co osobiście uwielbiam i mógłbym to zreć do każdej (no prawie) zupy, ale nie wszyscy w chałupie za tym cudeńkiem przepadają. Proste (jak dla kogo), szybkie i tanie. Najlepiej zrobić zaraz przed podaniem, bo po (mniej więcej) 20 minutach z bulionu robi się jajeczno grysikowy ciućpajs.
Można do nich (klusek znaczy) dołożyć świeżej, posiekanej natki pietruszki, kolendry albo innego zielonego, a w zimie spokojnie można dorzucić suszone zioła.

Łazanki z kapustą

Przepis zerżnięty na żywca z książki a że ta ostatnia „stara” jest okrutnie (data wydania to koniec lat 50, początek 60 XX wieku) więc i sposób przygotowania jest taki jaki jest, czyli dla młodych strasznie skomplikowany ponieważ kto to teraz łazanki robi? Po kluchy to się do sklepu chodzi. Przyznaję, że też do sklepu polazłem, bo mi się robić nie chciało, ale pamiętam, że moja Babcia takie łazanki robiła ręcznie. Co prawda Jej łazanki to był raczej dodatek do bigosu, bo oprócz grzybów zawsze się w nich znalazła słuszna porcja mięsiwa różnistego, nie koniecznie przygotowywanego do tychże łazanek, ale często to były „resztki”, które w jakiś sposób trza było „zutylizować”.