Sałatka mieszana, czyli święty spokój

Za każdym razem, kiedy gotuje coś po swojemu, muszę (dla świętego spokoju) zrobić coś „normalnego”, względnie spełnić życzenie którejś z dziewczyn. Tak też było przy schabowym z fasolką. Stwierdziły, a właściwie najmłodsza orzekła, że eksperyment może być, pod warunkiem, że zrobię sałatkę, taką jak kiedyś robiłem, a która jej bardzo smakowała. Nie było wyjścia, chciałem coś dla siebie, musiałem zrobić coś dla nich, transakcja wiązana. Jako się rzekło, do schaboszczaka powstała sałatka. Nie wiem czy jestem autorem tej ostatniej, ale jakoś pomieszałem różne składniki i wyszła z tego całkiem zjadliwa potrawa.

Tradycyjnie najpierw idziemy do sklepu, względnie spiżarni, o ile ktoś takową posiada. Do przygotowania tego dania potrzeba:
czerwoną paprykę, konserwowe ogórki, cebulę, pomidory, jajka ugotowane na twardo i majonez.
Nie podaję składników dokładnie, ponieważ skład zależy od smaków robiącego. Ja robię to z połowy papryki, 4-5 (zależy od wielkości) ogórków, 2 cebul, 3 pomidorów i 2 jajek. Wszystkie składniki trza pokroić w kostkę, z tym że paprykę i jajka w grubszą, a cebulę i ogórki w drobniejszą. Wszystko wrzucamy do miski, dobrze mieszamy doprawiając do smaku pieprzem i słodką papryką w proszku, odstawiamy toto na (mniej więcej) godzinę do lodówki, po czym dodajemy majonez (ja daję dwie do trzech łyżek) i można jeść.
Sałatkę przed dodaniem majonezy można (ale niekoniecznie) odsączyć, wtedy sos jest „gęściejszy”, w innym razie dostaniemy rozcieńczony majonez. Nadaje się to do wszystkiego i, co najciekawsze, do niczego. Równie dobrze można podać jako przystawkę do drugiego dania i jako samodzielną potrawę, na przykład na „grill party” lub przy niespodziewanej wizycie teściowej/teścia. Za każdym razem smakuje tak samo.
Czego wszystkim i sobie życzę.

P.S.

Na zdjęciu jest przed dodaniem majonezu.

Podobne wpisy

Tagi:

Artur

Naczelny administrator i właściciel całego bałaganu.