Tarta z jabłkami

Tarta z jabłkami

Justyna pozazdrościła Mamusi (znacz Koleżance Małżonce) ciasta i postanowiła upiec swoją wersję szarlotki. Niestety jako, że ta ostatnia jest „zarezerwowana” dla Mamy, takoż i „powstała” tarta. Zrobione bez skórki (nikt nie lubi), podane bez bitej śmietany.

Szarlotka

Szarlotka

Popisowe ciasto Koleżanki Małżonki, czyli szarlotka. Najlepsza oczywiście z jabłkami typu szara reneta, ale w ostateczności może być inna odmiana.
Uwaga techniczna – zamiast robienia marmolady jabłkowej, wystarczy pokrojone w drobną kostkę jabłka ułożyć na pierwszej warstwie, posypać je cynamonem (można dodać 2-3 rozgniecione goździki), a dalej postępować wedle przepisu.

racuchy

Racuchy

Kiedyś jadałem takie zrobione przez Babcię, na „swojskim” kwaśnym mleku i z jabłkami z ogródka. Te też były dobre, ale jakoś smak inny.

Pierogi z serem

Pierogi z serem

Niby taki nic, a jakie dobre. Osobiście zrobić nie umiem (w każdym razie nie próbowałem), ale od czego kowal ma szczypce 😉 Danie popisowe Koleżanki Małżonki. Nie ukrywam, że wolę z mięsem i grzybami, względnie z kapustą i grzybami, ale tymi z serowym nadzieniem też nie pogardzę.
Swoją drogą nadziewalność tego ciasta ogranicza tylko i wyłącznie wyobraźnia nadziewającego.

Buchty wielkopolskie

Buchty wielkopolskie

U nas w Małopolsce to się nazywa parowe, w Wielkopolsce buchty, a jeszcze gdzieś kluchy na łachu. Jak zwał tak zwał dobre toto jest niezmiernie, a podawać można i na słodko i na słono. Wersja poniżej jest na słono, nasze podaje się na słodko polane sosem malinowym lub jagodowym, albo (Babcia takie robiła) nadziane powidłami śliwkowymi.
Żeby nie było niedomówień, przepis z książki, zdjęcie MAX (Wielkopolanin).

Chleb od Krysi

Chleb od Krysi

Akurat z tym przepisem Koleżanka Małżonka nie ma nic wspólnego (poza imieniem), a wykonał go mój Brat (zdjęcie zrobione w Jego kuchni). Skład dodatków jest oczywiście zupełnie dowolny, czyli co kto lubi to sypie.

Filety z kurczaka w sosie pieczarkowym

Gmerałem w książkach w poszukiwaniu czegoś zjadliwego i trafiłem na ten przepis. Niestety, jako że w naszej wsi nie ma selera naciowego, to na szybko zamieniłem go (nie wiedząc co z tego wyjdzie) na czerwoną paprykę. Udało się.
Przepis „zacytowany” w całości i bez zmian, to na wypadek gdyby ktoś trafił na seler naciowy.