Kopytka

Kopytka

Kopytka… Hmm. Potrawa, którą można zastosować do wszystkiego, bo jak dodać trochu cukru i śmietany to mamy deser. Jak je delikatnie przesmażyć w towarzystwie skwareczek i cebulki to mamy kolację (albo śniadanie), a jak je polać sosikiem i podać do duszonego mięsiwka z obowiązkową modrą kapustką to mamy ekskluzywne (no prawie że) drugie danie. Znaczy rzecz ze wszech miar uniwersalna. Żeby jeszcze przy niej tyle roboty nie było 😉
Zdjęcie autorstwa kolegi MAX’a (u Niego to się nazywa szagówki).