Delegacyjna zachciewajka, czyli sałatka wiosenna – part tu.

Delegacyjna zachciewajka, czyli sałatka wiosenna – part tu.

Z tytułu nadejszłej wiosny zachciało mi się czegoś świeżego, takoż podczas wizytacji pobliskiego markietu zakupiłem wszystkie potrzebne do owej zachciewajki ingrediencje, nowalijkami szumnie zwane. Tak do końca to nawet nowe one nie były, ale jak mawiali starożytni – na bezrybiu i rak ryba. Co prawda bardziej pasowało by tu powiedzenie – kuń jaki jest każden […]

pstrąg z pieca

Okoń morski pieczony w pergaminie

      Okoń morski pieczony w pergaminie Wydruk przepisu Się Izie ryby zachciało, przez owadowe reklamy w telewizorze, tak i dzisiaj eśmy się do rzeczonego owada udali w celu zakupienia owych reklamowanych ryb. Tanie to one nie są (jakoś tak 3 dychy kilo), ale czego się nie robi dla zachciewajek, zwłaszcza że Iza przyprawiła […]

Gulasz wieprzowy z papryką

Gulasz wieprzowy z papryką

Powstało owo „cuś” jako danie delegacyjne, czyli szybkie w przygotowaniu i pożywne, co w wypadku męskiej części społeczeństwa ma niebagatelne znaczenie. Dodatkowym czynnikiem było to, że została mi papryka po zrobieniu lecza i trzeba ją było w jakiś sposób zagospodarować.

Krokiety mięsne

Krokiety mięsne

      Krokiety mięsne Wydruk przepisu Przepis oryginalny pochodził z książki (nie pamiętam jakiej) i był bez naleśników, ale oczywiście – po pierwsze primo – wołowina jest droga i trudno dostępna (a do miasta mi się jeździć nie chce), a po drugie primo – moja wersja też jest dobra (o ile nie lepsza). DaniaDanie […]

Pasta rybna

Pasta rybna

Coś z niczego, czyli jak zabłysnąć w kuchni. Poważnie to potrawa, którą zrobi każdy, no prawie każdy, facet. Zamiast sardynek można dać szprotki, byle były lekko podwędzane, bo to daje ten „smaczek” pasty.

Łodzie wikingów

Łodzie wikingów

Że łodzie to zrozumiałe, ale dlaczego wikingów? Jak zwał, tak zwał. Danie rewelacyjne – to raz, w miarę proste – to dwa, gdyby zamiast kurzęciny dać konkretny karczuś – to byłoby pełne trzy 😉

Kapusta z grochem

Przepis poniżej jest zerżnięty z książki. Ja (z lenistwa) robię to z grochu łuskanego bo po pierwsze nie trzeba przecierać (sam się rozpada), a po drugie nie trzeba moczyć. Rzecz rewelacyjna w smaku, ale potem… No cóż nie polecam jedzenia owej potrawy przed snem.

Ziemniaki z rusztu

Grillowych eksperymentów ciąg dalszy. Po pieczarkach przyszedł czas na ziemniaki. Podszedłem do tego lekko sceptycznie, bo pamiętam smak ziemniaków pieczonych w popiele (nie powiem, złe nie były, ale strasznie człek upaprany chodził), a tu niespodziajka. Gotowe, podane w towarzystwie ziołowego masełka (czosnkowe było) były całkiem sympatycznym dodatkiem do karkóweczki.