Chleb orkiszowo gryczany

Tak po prawdzie to tytuł powinien brzmieć „Chlebowa pomyłka”, bo mi się za pierwszym razem torebki z mąką pomyliły i zamiast wsypać orkiszową razową, nasypałem gryczaną. Nie ma tego złego jednak, ponieważ po mękach z wyrabianiem i ucieczce chleba z foremek okazało się, że pieczywko jest przewyborne, zwłaszcza z domowym szmalczykiem. Chleb orkiszowo gryczany Wydruk […]

Chleb żytni codzienny

Chleb żytni codzienny

Dostaliśmy na Gwiazdkę książkę o pieczeniu chleba. Prezent ów okazał się strzałem w dziesiątkę, a przy okazji przewrócił do góry nogami wszystko cośma do tej pory robili. Autor nie jest profesjonalnym piekarzem (i dobrze), ale kocha to co robi i robi to (chyba) dobrze.

Zakapka

Zakapka, czyli zaprawiamy wódeczkę

Miało być na święta, potem na sylwestra, ale się jakoś tak przeciągnęło… No bo najpierw święta, a później komputer ślag trefił i się porobiło, a jeszcze później to mi się tak po prostu nie chciało. Zakapka jednak powstała, została przetestowana i stwierdziłem, że jest warta publikacji. Zapomniałem dodać, że jest to wersja dla ludzi o mocnym […]

Kiełbasa krojona parzona

Kiełbasa krojona parzona

Tak szczerze to sam ten tytuł wymyśliłem, bo nie mam pojęcia jak to coś nazwać. Zainspirowany „produkcją” batona dla Koleżanki Małżonki, postanowiłem zrobić coś podobnego, ale bardziej „konkretnego”.

Musztarda domowa

Musztarda domowa

Zrobiłem se musztardke. Takom swojskom, bo ta sklepowa jakoś mi przestała podchodzić i stwierdzam – warto było. Do tego roboty to przy tym niewiele, a praktycznie wcale nie ma, więc dla mnie rewelacja.

Chleb żytni na zakwasie

Chleb żytni na zakwasie

Ostatnio pisałem o naszych bojach z zakwasem i obiecałem, że wkrótce pojawi się przepis na chlebek. Obietnicę spełniam. Chleb wyszedł leciutko gliniasty, ale taki ma być, delikatnie kwaskowaty, ale taki ma być i z twardawą, ale chrupiącą skórką.

Utopence

Utopence

Wszystko przez Pinteresta. Naczytałem się przepisów, przypomniałem sobie smak i postanowiłem zrobić. Problem pojawił się przy przekładzie, bo czeskiego specjalnie nie znam, a wujek google tłumaczy tak jak tłumaczy, czyli w większości wcale, ale po długich a ciężkich jakoś mi się udało. Najgorsze z tego wszystkiego jest czekanie.

Śledzie w occie

Śledzie w occie

No i znowu Pinterest. Pokazały mi się śledzie w occie i nabrałem takiej ochoty na takowe, że se uskuteczniłem. Po dobie przy mieszaniu rozszedł się taki zapach… Wytrzymałem jednakowoż i po 4 (słownie czterech) dniach się okazało, że smak idzie w parze z zapachem. Podsumowanie – ostatni raz takie śledziki jadłem jakieś 30 lat temu […]