Kiełbasa krojona parzona

Kiełbasa krojona parzona

Tak szczerze to sam ten tytuł wymyśliłem, bo nie mam pojęcia jak to coś nazwać. Zainspirowany „produkcją” batona dla Koleżanki Małżonki, postanowiłem zrobić coś podobnego, ale bardziej „konkretnego”.

Boczek peklowany gotowany

Boczek peklowany gotowany

Poczytałem (o ile można to tak nazwać) Pinteresta i nabrałem takiego smaka na peklowany boczuś, że postanowiłem  go uskutecznić. Po drodze znalazłem inną recepturę, a później jeszcze inną i tak powstał „mój” boczek.

Karkówka ze słoika

Karczek ze słoika

Rewelacyjny sposób na zrobienie własnej konserwy. Po pierwsze – wiesz co jesz (niestety nie dotyczy mięsa, chyba, że ktoś ma zaprzyjaźnionego hodowcę świnek). Po drugie – robisz pod swój gust, czyli przyprawiasz tak jak lubisz i tym co lubisz. Po trzecie – … Sami sobie to po trzecie dopiszcie  🙂

Karczek parzony

Karczek parzony

Zachciało mi się domowej wędliny. Niby nic, ale jak się nie ma wędzarni to jednak problem jest. Na szczęście znalazłem przepis na Peklowaną łopatkę. Problem następny – nie przepadam za chudym mięsem, tłuszczyk musi być, tak więc padło na karczek. Zabawy jest przy robocie co niemiara, a i dochodzi element niepewności – cóż to z owego eksperymentu wyjdzie.
Wyszło. Za pierwszym razem – niesłone, za drugim – delikatna wędlinka, krucha, soczysta i doskonała na kanapki. W pobliskim markiecie za takie coś trza solidnie zapłacić, a smak siakiś inny.

Gulasz wieprzowy z papryką

Gulasz wieprzowy z papryką

Powstało owo „cuś” jako danie delegacyjne, czyli szybkie w przygotowaniu i pożywne, co w wypadku męskiej części społeczeństwa ma niebagatelne znaczenie. Dodatkowym czynnikiem było to, że została mi papryka po zrobieniu lecza i trzeba ją było w jakiś sposób zagospodarować.

Golonka, moja miłość

Golonka, moja miłość

Golonka to taka część wieprzkowego cielska, którą albo się kocha bezgranicznie, albo się nienawidzi po grób. Inaczej się nie da. Ja należę do tej pierwszej grupy, acz miłość owa ewoluowała przez lata od delikatnego zauroczenia, przy pierwszych, nie zawsze udanych próbach, aż po dzisiejszą miłość absolutną.
Przepisów na golonkę przerobiłem już całe multum. Zaczynałem tradycyjnie, od gotowania, niestety kończyło się to albo maksymalnym rociapkaniem mięsa, albo jego okrutną łykowatością. Po jakimś czasie opanowałem tą, wcale nie łatwą, sztukę przygotowania (obgotowywania) goloneczki. Napisałem obgotowywania, ponieważ jest to często wstęp do dalszej obróbki, czyli pieczenia, ale o tym może kiedy indziej. Dzisiaj będzie o innej, równie ważnej czynności, czyli peklowaniu.